Recenzja serii mang „Witch hat atelier” (14 tomów) Kamome Shirahamy
O serii „Witch hat atelier”
Już na pierwszych stronach możemy doświadczyć zamiłowania, jakie autorka ma do sztuki i z jaką uwagą stawia każdą kreskę. Praca jest tworzona ręcznie, piórem i atramentem, a fabuła idealnie odwzorowuje męczarnie ludzi kreatywnych. W pierwszym rozdziale poznajemy naszą główną bohaterkę, Coco, która marzy o tym, aby zostać czarodziejką. Świat, w którym żyje jest przepełniony czarami, jednak jako zwykły człowiek dziewczynka nie ma dostępu do sztuki czarodziejstwa. Dalszy ciąg historii idealnie przedstawia wieczne nierozwiązywalne dylematy – racji przestrzegania reguł, przyznawania dostępu do rzeczy pierwszej potrzeby oraz przystosowania świata do pomniejszych jednostek.
Przez pewien przykry wypadek Coco zostaje przyjęta jako uczennica magicznego atelier czarodzieja Qifrey’a. Magia wcale nie okazuje się prosta, nie jest czymś powstającym z niczego; stworzenie cudu wymaga mnóstwa zapału oraz umiejętności. Kamome Shirahama tworzy niezwykły system magiczny, który wymaga od użytkownika narysowania konkretnego kręgu, należącego do przypisanego rodzaju magii. Wzory można mieszać bądź modyfikować, jednak namalowane nieprawidłowo mogą stanowić zagrożenie.
Oprócz Coco w atelier podejmuje naukę kilka innych dziewczynek: Richeh,Tetia oraz Agott, a stróżem tej małej szkółki, stojącej pośrodku niczego, jest znany rzemieślnik w świecie magicznym – Olruggio. Przedstawiam te postacie, ponieważ każda z nich zajmuje się sztuką, posiadając inne podejście do owego kunsztu. Richeh pragnie rysować jedynie to, co jej się podoba, natomiast Agott jest zagorzałą perfekcjonistką.
Autorka w przepiękny sposób przedstawia zmagania artystów, zazdrość, nabywanie umiejętności oraz sam fakt tworzenia. Użycie magii jako określenia sztuki jest wspaniałą alegorią życia realnego. Często osoby niedoświadczone w sztuce definiują dzieła jako rodzaj czaru, który tylko osoby uzdolnione są w stanie wykreować.
Tak jak wspomniałam wcześniej, manga porusza również problemy niektórych jednostek, niepotrafiących odnaleźć się w świecie, oraz kwestię niepoprawnego przestrzegania reguł. W świecie „Witch hat atelier” czarodzieje są obarczeni masą zasad. Żaden śmiertelnik nie może poznać się na tym, że magię wystarczy narysować, a żaden osobnik magiczny nie ma prawa być obeznanym w medycynie; przede wszystkim nikt nie ma prawa ingerować czarami w żywe organizmy. Na pierwszy rzut oka owe reguły wydają się być prawymi, jednak kiedy w drogę wchodzi leczenie chorób lub poprawa życia ludzi niepełnosprawnych czarodzieje zaczynają się wahać.
Główna bohaterka poznaje chłopca, sparaliżowanego od pasa w dół, niegdyś zawodowego tancerza. Coco jest w rozterce, świat – w jej mniemaniu przepełniony wspaniałością – okazuje się ograniczony zasadami, których nie sposób przeskoczyć.
W dalszym toku historii dowiadujemy się o czarodziejach rond, którzy wyparli się reguł i żyją wyłącznie dla własnej wygody. Coco prawdopodobnie ma z tą grupą coś wspólnego. Jej nauczyciel Qifrey poprzez nią próbuje dowiedzieć się o zakazanym rodzaju magii czegoś więcej.
Historia rozgrywa się, a my jako czytelnicy możemy podziwiać piękne ilustracje, wykonane z gracją, postacie, które wydają się niesamowicie żywe, oraz relacje i cele, łączące fabułę.
Osobista opinia
Jako artystka rozumiem zmagania bohaterów oraz ich boleści. Podziwiam, w jaki sposób autorka jest w stanie połączyć czytelników ze swoją sztuką. Uczucia oraz zmagania każdej postaci są ludzkie; poprzez lekturę potrafiłam współodczuwać z nimi, a muszę przyznać, że była to niezwykle emocjonalna podróż.
Seria jednoznacznie nie daje odpowiedzi na pytania, nakłania do samodzielnego myślenia, wykreowania opinii. Nie krytykuje czytelnika. Spiczaste kapelusze przestrzegają prawa, a kapelusze z rondami się go wypierają. Mamy świadomość, że według społeczeństwa grupa druga jest uznawana za złą, jednak jesteśmy w stanie zweryfikować owe stwierdzenie. Każdy z nas po przeczytaniu „Witch hat atelier” będzie miał inne wrażenie i odmienne przeświadczenie; osobiście uważam to za piękno tego dzieła.
Wiele razy w tej recenzji miałam okazję pochwalić Kamome Shirohamę za jej niesamowite umiejętności i muszę to uczynić raz jeszcze. Polecam „Witch hat atelier” każdemu bez wyjątku. Nieważne, czy jest to twoja pierwsza manga, czy też dziesiąta. A może brakuje ci przepięknych ilustracji, wspaniale zbudowanego świata oraz postaci? Nie tylko będziesz się świetnie bawić, ale będziesz miał szansę zadać sobie kluczowe pytania. Jednym z nich, moim ulubionym, jest: „Dlaczego tworzysz?”.
Opis bibliograficzny serii mang:
Autor: Kamome Shirahama; oficjalny profil na tumblr: https://kyikyikyi.tumblr.com
Tytuł serii: „Witch hat atelier”
Tomy: 1-14; kolejne są wciąż wydawane
Wydawnictwo: Kotori
Miejsce i rok wydania: Łódź 2019
Więcej informacji:
„Witch hat atelier” – lubimyczytac.pl